Starsze małżeństwo wpadło w pułapkę oszustów
Starsze małżeństwo z gminy Nysa padło ofiarą oszustów, którzy zadzwonili do nich na telefon stacjonarny. Rzekoma lekarka poinformowała, że ich wnuk oraz syn są w ciężkim stanie na oddziale zakaźnym i potrzebne są pieniądze na ich leczenie. Kobieta zostawiła na płocie reklamówkę z pieniędzmi. Małżeństwo zostało oszukane na ponad 35 tysięcy złotych. Apelujemy o rozmowy z seniorami na temat różnych metod działania oszustów, by ochronić ich przed utratą oszczędności życia.

Oszustwa "na wypadek", "na wnuczka", "na pracownika banku" to jedne z najbardziej podstępnych form oszustw, które często wykorzystują dobroć i chęć pomocy starszych osób. Tym razem na telefon stacjonarny starszego małżeństwa zadzwoniła kobieta, która przedstawiła się jako ordynator szpitala z Prudnika. Kobieta poinformowała seniorów, że ich wnuk oraz syn są w ciężkim stania. Mają wirusa, który powoduje zapalenie płuc. Z uwagi na bardzo ciężki stan zdrowia potrzebna jest lek, który znajduje się w Warszawie i trzeba go wykupić.
W trakcie rozmowy telefonicznej seniorka miała rozmawiać z podszywająca się za jej synową kobietą oraz rzekomą lekarką. 75-latka została poproszona, aby ona została w domu i przygotowała pieniądze, a mąż miał szybko przyjechać do szpitala w Prudniku. Małżeństwo tak też uczyniło.
Od odebrania telefonu, do odebrania gotówki, seniorka była w ciągłym kontakcie telefonicznym z oszustami. W momencie, gdy pieniądze zostały odebrane, a w słuchawce telefonu od dłuższego czasu nie było nikogo słychać, seniorka rozłączyła się i skontaktowała się z mężem. Okazało się, że lekarka o podanym imieniu nie pracuje w szpitalu w Prudniku i nikt z członków rodziny tam nie przebywa. Wtedy seniorka zadzwoniła do swojego wnuka. W chwili, gdy wnuczek odebrał telefon, okazało się, że jest cały i zdrowy, a dziadkowie padli w pułapkę oszustów.
Co zrobić, żeby nie dać się oszukać?
- Przede wszystkim należy zachować ostrożność - jeżeli dzwoni do nas ktoś, kto podszywa się pod pracownika szpitala, banku czy innej instytucji, nie podejmujmy żadnych pochopnych działań.
- Zadzwońmy do kogoś z rodziny, zapytajmy o to, czy osoba, o której mówią rozmówcy przez telefon, rzeczywiście potrzebuje pomocy. Pamiętajmy, że nikt nie będzie nam miał za złe tego, że zachowujemy się rozsądnie. Nie ulegajmy presji czasu wywieranej przez oszustów.
- Nie informujmy nikogo o ilości pieniędzy, które mamy w domu lub przechowujemy na koncie.
- Nie wdawajmy się w dyskusję z oszustem, zakończmy rozmowę. Jeżeli nie wiemy jak zareagować, powiedzmy o podejrzanym telefonie komuś bliskiemu.
- Rozmawiajmy z naszymi rodzicami i dziadkami o tym, że są osoby, które mogą chcieć wykorzystać ich dobroć. Powiedzmy im, jak zachować się w sytuacji, kiedy ktoś zadzwoni do nich z prośbą o przekazanie dużej ilości pieniędzy. Nie zapominajmy także o osobach starszych, o których wiemy, że mieszkają samotnie.